
To Ty tworzysz swoje życie.
Nikt nie da Ci tego czego potrzebujesz, jeśli najpierw sam sobie tego nie dasz.
Być może miałeś nieszczęśliwe dzieciństwo, rodziców, którzy Cię nie wspierali, nie przytulali, nie okazywali żadnych uczuć.
Nie było w domu poczucia bezpieczeństwa, miłości i spokoju.
Może było ciężko, bo w domu zamiast się uczyć, musiałeś pomagać matce przy ogromie młodszego rodzeństwa i byłeś dla nich ojcem i matką.
Możliwe, że nie było Cię na nic stać bo matka nabrała pełno kredytów, a Ty musiałeś świecić oczami do osób, którym winna była pieniądze.
I potem czułeś się przy rówieśnikach jak nic nie warty biedak bo oni mogli sobie kupić nowe trampki, a Ty chodziłeś kolejny rok w starych szmaciakach.
I tak pewnie w domu był alkohol, bijatyki, zdrady, wyzwiska, a Ty nie wiedziałeś jak w tym wszystkim się odnaleźć i dalej czujesz się jak tamto małe dziecko, które chowało się pod łóżkiem drżąc ze strachu przed kolejną awanturą i laniem.
Ale już czas obudzić się z tego, przestać non stop być w tym zamrożeniu.
Czas uświadomić sobie, że już jestem dorosły, dzieciństwo się dawno temu skończyło i nie ma co oczekiwać od rodziców, że przyjdą, przytulą, wysłuchają, dadzą wsparcie i powiedzą, że są z Ciebie dumni.
Nie ma co na darmo oczekiwać, że rodzic przyjdzie i powie jak bardzo jest dumny, z tego jaką mamy wspaniała rodzinę, udane dzieci, jaką mamy świetną pracę.
Po co czekać na aprobatę, która nigdy nie nadejdzie?
Nie ma co pozostawać cały czas w stanie "a bo moja mama była toksyczna" czy "mój ojciec mnie katował".
Masz już 45 lat i nie musisz się nikomu tłumaczyć ze swoich wyborów życiowych.
To Twoje życie i tylko Ty wiesz jak powinnaś je przeżyć.
To Ty masz sama/sam siebie rozumieć, masz się kochać, masz się wspierać we wszystkim co robisz.
Nie mama, czy tata.
Tylko Ty.
Czas przyjąć do siebie, że rodzice byli jacy byli, ukształtowało ich wiele rzeczy i nie mamy co oczekiwać, że kiedyś się zmienią.
Czas również zrozumieć, że to co oni o nas myślą, należy do nich i raczej niewiele ma to z nami wspólnego. I nie musimy zadowalać ich kosztem siebie, myśląc, że jeśli będę prawnikiem bo mamusia tak chciała, to ona wreszcie będzie mnie kochać.
Naprawdę nic nie musisz.
Nie rób niczego co zabiera Ci spokój duszy.
Możesz malować "bohomazy", jak to pogardliwie określa Twoja matka.
Możesz wybrać życie na wsi zamiast kariery w wielkim mieście.
Możesz zostawić faceta, który Cię zdradza mimo, że tatuś go uwielbia.
Możesz wszystko.
Zadbaj o siebie, zaopiekuj się tym małym dzieckiem, które wtedy tak bardzo potrzebowało ukochania i uwagi.
Dodaj komentarz
Komentarze