Nakarm swoje demony.

Opublikowano w 9 lutego 2026 20:41

Złośliwe demony i demonice,
Tworzące niezliczone udręki i przeszkody,
Wydają się prawdziwe, zanim człowiek osiągnie oświecenie;
Ale gdy urzeczywistni swą prawdziwą naturę,
Zamieniają się w Strażników.
A dzięki ich pomocy i wsparciu
Osiągnąć można nieprzebrane zasługi.

Milarepa, wielki tybetański jogin żyjący na przełomie XI i XIIw 💟

Nakarm swoje wewnętrzne demony, zamiast z nimi walczyć.
Po to, aby osiągnąć wewnętrzny spokój i wyzwolenie z ciężkich emocji.

Czym mogą być te demony?
Mogą to być nasze lęki, obsesje, pamięć traumy z dzieciństwa, uzależnienia, ukryty gniew, depresja, niechęć do samego siebie, perfekcjonizm, wszystko to, co nas przygnębia i co odbiera nam energię.
Mogą tkwić w nas głęboko uniemożliwiając normalne życie i obracając w niwecz jakąkolwiek pracę, czy starania aby żyć lepiej.

W XIw buddyjska nauczycielka Maczig Labdron stworzyła metodę pracy z naszymi wewnętrznymi demonami, polegającą na tym, aby najpierw je nazwać, a potem nakarmić, zamiast z nimi walczyć.
Nakarmić możemy również zewnętrzne demony, aby zażegnać konflikty i osiągnąć spokój wewnętrzny.

Demon to coś, co przeszkadza nam w osiągnięciu wewnętrznej wolności.
Maczig stworzyła również terminy bogów i bogodemonów.
Bogowie to nasze nadzieje, tęsknoty, przywiązania, pragnienia, obsesje a bogodemony to wyrwie, który pojawiał się, gdy nasza nadzieja i lęk są w nas blisko, a my przeskakujemy emocjonalnie ze stanu nadziei do lęku.

Po pierwsze odszukaj w sobie te części ciała, w których trzymamy naszego "demona" jak najmocniej.
W drugim kroku energii odnalezionej w naszym ciele nadajemy formę - wyobrażamy to sobie w formie demona stojącego przed nami.
Następnie odkrywamy, czego demon potrzebuje stawiając się na jego miejscu, wręcz utożsamiając się z nim.
Potem wyobrażamy sobie, że nasze ciało rozpuszcza się i staje się nektarem, którego demon potrzebuje i którym możemy go nakarmić.
Gdy demon nasyci się wystarczająco, okazuje się, że energia w nim zablokowana zamienia się w naszego sprzymierzeńca, który zapewnia nam ochronę i wsparcie, a następnie rozpuszcza się w nas.
Następnie pozwalamy sobie na to, aby nasz umysł osiągnął swój naturalny wolny i lekki stan.

Ta medytacja powoduje, że emocje, które do tej pory tlumilismy i ukrywaliśmy w sobie powodując wewnętrzny konflikt i niemoc, pokazują się nam, uwalniają się i przynoszą dobro.
Bo gdy z nimi walczymy, wypieramy je, nie akceptujemy, wówczas one stają się jeszcze silniejsze.
Więc gdy karmimy te "demony", zaczynamy interesować się w nas tym, co do tej pory było schowane w cieniu, wyparte, nieukochane, zapomniane.

Tu macie medytację prowadzona przykładową z pracą z naszymi wewnętrznymi "demonami"
https://youtu.be/8Ez5wStWtsA?si=g7BFLppdQ0M56aPv

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.